off-road

wąwozy dla samochodów, czy dla wycieczek szkolnych?

-> patrz również: wpis w naszym blogu i jeszcze jeden

Kazimierz nie ma odwagi jasno określić się wobec inwazji samochodów terenowych („zmot”, quadów, motocykli cross).
Sprawa jest więc wtórna wobec zasadniczego problemu miasta – czyli indolencji, braku sterowności, decyzyjności i samodzielności. Braku pomyślunku – i braku przywództwa.

Tzw. „off-road” to hobby polegające na jeżdżeniu samochodem poza utwardzonymi drogami. Pasji tej oddają się w przeważającej mierze mężczyźni, najchętniej stadnie, w kawalkadach pojazdów. Na planie psychologicznym zjawisko zapewne lokuje się gdzieś na skrzyżowaniu ucieczki od rzeczywistości, powrotu do dzieciństwa, kompensacji w obliczu „kryzysu męskości”, resentymentu. Pogardy dla przyrody. Zwykłej bezmyślności.Na planie lokalnej samorządności indywidualne motywacje i portrety psychologiczne sprawców nie są oczywiście istotne. Liczy się społeczny koszt jaki pociąga za sobą zabawa off-roadowej mniejszości. Oddaliśmy im wąwozy walkowerem. Jaką cenę za to płacimy, a jakie wyciągamy – jako społeczność – korzyści?

Samochody terenowe są brutalnym, fizycznym ciosem w tkankę krajobrazu; oczywiste straty przyrodnicze (rozryte dna wąwozów, zniszczona roślinność, straszliwy hałas, stres dzikich zwierząt) nie są, naszym zdaniem, największym problem. Przyroda, jeśli pozostawić ją własnemu biegowi, szybko się podniesie. Problemem jest przyzwolenie na nihilizm. Czysto użytkowe, wulgarne traktowanie krajobrazu, który w tradycji Kazimierza stanowił przez wiele dekad pożywkę duchową, soczewkę twórczej inspiracji. Przestrzeń wytchnienia. Pobłażanie off-roadowi jest symptomem tego, jak tanio Kazimierz się sprzedaje. Jak niskim pobudkom ulega.

Często zdarza się, że ludzie spacerujący wąwozami (mieszkańcy i przyjezdni) muszą salwować się wspinaczką, jeśli akurat mają pecha wpaść na kawalkadę „walczących w terenie”. Uczucie, z jakim zostaje się potem w wypełnionym spalinami wąwozie jest pokrewne traumie fizycznej przemocy, spotwarzenia, niemal gwałtu. Trudno po tym wrócić do poprzedniego nastroju. Przyzwalając na tzw. off-road zniechęcamy do Kazimierz wrażliwych, kulturalnych ludzi, często przywiązanych do miasteczka z dawnych lat. Pokazujemy, że gardzimy dokładnie tymi gośćmi, którzy współtworzyli kształt Kazimierza niemal przez cały ubiegły wiek, ludzi, dzięki którym w Kazimierzu powstawała literatura i malarstwo, które dzisiaj powstać by już nie mogły. Przyzwalając na off-road, pokazujemy światu, że albo gardzimy własnym dziedzictwem – albo sami nie mamy o nim zielonego pojęcia.

Off-road jest bezpośrednią przyczyną cierpienia wielu ludzi. Ludzi, którzy boją się wychodzić na niegdyś ulubione spacery – bo boją się widoku pogwałconego, zużytego krajobrazu, boją się bólu. Żyją jeszcze tacy, co jako dzieci wychodzili paść krowy na świetlistych łączkach w Plebance. Wbijało się w ziemię patyk, żeby pilnować czasu śledząc bieg słońca. Co mają pomyśleć o dzisiejszych, rozjeżdżonych i grodzonych, wąwozach?


Dając przyzwolenie na off-road, Kazimierz staje się mekką sfrustrowanych prymitywów, których pewna część inaczej nigdy by tu nie trafiła. Są to klienci firm organizujących „rajdy” i właściciele prywatnych samochodów, zwykle przyjeżdżający bandami. Można zakładać, że skutecznie zabraniając off-roadu, „stracimy” jakiś odsetek odwiedzających – więc jakiś odsetek klientów restauracji (czy znaczący odsetek klientów hoteli i pensjonatów – to dyskusyjne). Czy jest to odsetek istotny w ogólnym rozrachunku? Jak mają się korzyści finansowe jakie czerpiemy z tego odsetka do strat moralnych i wizerunkowych? Czy mając do wyboru (a alternatywa wydaje się realna) pieszych turystów i wycieczki szkolne (które korzystają niekiedy z przepięknych szlaków PTTK), a właścicieli samochodów terenowych, rzeczywiście chcemy sprzyjać tym drugim kosztem pierwszych? Czy społecznie słuszne i pożyteczne jest, żeby udrożnionym w ostatnich latach, spektakularnym wąwozem cmentarnym pod dęby – pomniki przyrody przeszła szlakiem PTTK wycieczka szkolna, czy żeby wąwóz służył za przestrzeń rozładowania frustracji i kompensacji kompleksów właścicieli discovery, patroli, land cruiserów, pajero?

wycieczka szkolna w wąwozie cmentarnym, październik 2019